Zdenerwowałam się na własne konto pocztowe (to na o2). Bo od paru dni nie działa i nie dochodzą do mnie maile. Zdaje się, że to się nazywa uzależnienie.
- Ale jestem złaaaaa - piszę Fimbulowi na gg.
- Wiem z czego to - odpisuje Fimbul. - To wszystko sprawka nieprzeżycia fazy edypalnej!
- Matko... - odpowiadam, od razu przyznam, że celowo.
- Otóż to! - ucieszył się Fimbul. I tłumaczy mi: - Według Lacana przejście z porządku wyobrażeniowego do porządku symbolicznego jest implikowane przez wejście w fazę edypalną (z preedypalnej). Tylko jest taki problem, że kobiety nie przechodzą do fazy edypalnej, bo mają zupełnie inne relacje z matką i ojcem (w sensie relacji psychoanalitycznych) dlatego jedną nogą ciągle tkwią w porządku wyobrażeniowym. I żeby nie było, że po interpretacji [wiersza Bossa - przyp. Mrówka] mi się tak wkręcił Lacan, to chciałem zauważyć że tego wcale nie wymyślił Lacan.
Po chwili Fimbul z wyczuwalnym smutkiem w czcionce dopisał:
- Więc widzisz Mrówko, ta smutna prawda jest taka że robisz się feministką... to może trochę pobolewać... coś jak "Przemiana" Kafki. Tylko odwrotnie -> z owada robisz się feministką.
No to mnie rozwalił.
- ŁAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA - odpowiadam mu zdenerwowana, co bardzo ładnie kontrastuje z jego naukowym wywodem. - Ty mnie miałeś POCIESZAĆ a nie DOBIJAĆ!
- Spokojnie, ja już myslę o jakimś ratunku - wyjaśnia Fimbul. - Niestety jedyne co mi przychodzi do głowy to wybicie się z tej opozycji porządku wyobrażeniowego i symbolicznego.
A byłam pewna, że reinkarnacja.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz