środa, 27 czerwca 2007

305. chatka z piernika

Siedzieliśmy sobie wczoraj z Fimbulem na wydziale i uczyliśmy się gramatyki historycznej.
Nagle podeszła do nas jakaś sympatyczna dziewczyna.
- Przepraszam was bardzo - powiedziała. - Nasza koleżanka brała ślub i zostało nam trochę ciasta. Chcieliśmy was poczęstować.
I wyciągnęła do nas jednorazowy talerzyk z ogromnymi kawałami ogromnego ciasta.

Życie nie przestanie mnie zaskakiwać ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz