Siedzieliśmy sobie wczoraj z Fimbulem na wydziale i uczyliśmy się gramatyki historycznej.
Nagle podeszła do nas jakaś sympatyczna dziewczyna.
- Przepraszam was bardzo - powiedziała. - Nasza koleżanka brała ślub i zostało nam trochę ciasta. Chcieliśmy was poczęstować.
I wyciągnęła do nas jednorazowy talerzyk z ogromnymi kawałami ogromnego ciasta.
Życie nie przestanie mnie zaskakiwać ;)
środa, 27 czerwca 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz