piątek, 15 czerwca 2007

295. metamorfoza prerodzynka

Dokumenty zostały złożone.
(brzmi jak "kości zostały rzucone", ale niech już będzie)

Szłam sobie ostatnio z mamą przez targ. Kątem oka dostrzegłam winogrona zapakowane w takie malutkie pudełka.
- Bo można kupić białe winogrona - powiedziałam w zamyśleniu. - Dorobić im włoski... I domalować takie kreski... a potem sprzedawać jako agrest.
- A co na to lekarze? - zapytała mama.
- Hmmm... myślisz, że nie dostanę pozwolenia na handel? Że sanepid, albo coś? - zaniepokoiłam się, czysto profilaktycznie, bo na myśl o dorabianiu chałupniczą metodą włosków winogronom trochę mnie otrzepywało.
- Nie, ja pytam, co o tobie sądzą lekarze - odparła mama.



A bo ja wiem... ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz