środa, 21 czerwca 2006

14. Na wykładach jest wesoło

Przynajmniej bywa.
Siedzieliśmy sobie z Olkiem na wykładzie z gramatyki. Nudziło się nam straszliwie, więc zaczęliśmy grać w statki.
Oboje mieliśmy już po piętnaście "pudeł" i ani jednego trafienia.
- Jemiołuszka trzy - zaszeptał mi Olek, pozorując zainteresowanie wykładem.
- Pudło! - ucieszyłam się natychmiast.
- A narysowałaś w ogóle jakieś statki? - zirytował się Olek.

Ale potem pani profesor zaczęła nas uczyć, jak się zachowywać. Jeszcze, żeby wszystko było jasne - Olek jest dwa lata starszy ode mnie i może mnie nie zastrzeli, jak zobaczy tego bloga...
- Do chłopaka można się ostrzej zwrócić, niż do dziewczyny - wykładała prof. O. Od razu to podchwyciłam i szeptem poinformowałam Olka:
- To ja cię mogę opier***, a ty mnie nie!
- A do osoby starszej odzywa się inaczej niż do młodszej - kontynuowała prof. O.
- To najwyżej PANA możesz opier*** - ucieszył się Olek. - Różnica wieku.

Pod koniec tego wykładu chcieliśmy jeszcze zagrać mecz. To znaczy... ja chciałam:
- Olek, gramy mecz?
- Nie, już nie zdążymy - Olek zerknął na zegarek. - Lepiej się od razu poddaj.

No co? Ja tylko raz przegrałam! (bo raz graliśmy)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz