Notatkę dodano:2009-09-09 21:21:50
- Idę spać już chyba, bo komary wyssały ze mnie moc witalną - napisałam wieczorem na gg.
- Moment, słownik - przypomniał Robo.
- No wiem, na to czekam...
- Nie no... - jęknął nagle Robo i zamilkł.
- Ej, nie czytaj tego słownika teraz! - zirytowałam się. - Co wyszło?
- Znalazło mi: MĘKA, OKRES i SKRĘPOWANIE - napisał Robo z niesmakiem. - Rany boskie, podejrzewam, że będę tego żałował, ale proszę bardzo.
Była godzina 23:48. Wyłączyłam komputer i zaczęłam szykować się do snu.
O północy wystukałam w telefonie "okres, skrepowanie i co to trzeciego bylo? Bo mam skleroze". Robo uprzejmie odpisał i dzięki temu przed dziesiątą rano dzisiaj dostał piosenkę.
Wkleiłabym ją tu, ale może jednak upchnie się ją w innym miejscu... w każdym razie nie dotyczy tego, co się kojarzy od razu ;). Jakby ktoś chciał, to wystarczy info ;).
Lubię te jego inspiracje.
środa, 9 września 2009
wtorek, 8 września 2009
806. Żulietta
tytuł notki pochodzi od imienia postaci z Baśni o ludziach stąd Sikora.
Wróciliście z wakacji i od razu materiał na codzienne notki się pojawia.
Na nk Ania Sz. dodała zdjęcie, na którym stoi i patrzy przez lornetkę do góry. Wpisałam jej w komentarzu, że mogła zrobić drugie takie samo, tylko że z butelką.
- Wiesz - powiedziała Ania Sz. - zawsze mogę dodać zdjęcie, które będzie potwierdzało mój wizerunek, który ty mi stworzyłaś. Żula. Jak śpię na ławce...
- Ej, ja nie mówiłam, że z butelką wódki! - sprostowałam natychmiast. - Miałam na myśli takie coś, co się pije po ciężkim dniu, jak w gardle zaschnie.
- Masz rację - odparła Ania. - Było tak gorąco, że przestałam wierzyć, że powietrze istnieje.
- No widzisz - uspokoiłam się. - A ty od razu o żulu...
- Bo ty mój żulowski wizerunek kreujesz od dawna - stwierdziła Ania.
Tjaaa...
Wróciliście z wakacji i od razu materiał na codzienne notki się pojawia.
Na nk Ania Sz. dodała zdjęcie, na którym stoi i patrzy przez lornetkę do góry. Wpisałam jej w komentarzu, że mogła zrobić drugie takie samo, tylko że z butelką.
- Wiesz - powiedziała Ania Sz. - zawsze mogę dodać zdjęcie, które będzie potwierdzało mój wizerunek, który ty mi stworzyłaś. Żula. Jak śpię na ławce...
- Ej, ja nie mówiłam, że z butelką wódki! - sprostowałam natychmiast. - Miałam na myśli takie coś, co się pije po ciężkim dniu, jak w gardle zaschnie.
- Masz rację - odparła Ania. - Było tak gorąco, że przestałam wierzyć, że powietrze istnieje.
- No widzisz - uspokoiłam się. - A ty od razu o żulu...
- Bo ty mój żulowski wizerunek kreujesz od dawna - stwierdziła Ania.
Tjaaa...
poniedziałek, 7 września 2009
805. Robo
Robo jest kabareciarzem. Spotkaliśmy się w przestrzeni internetowej, na stronie Władka Sikory toczyliśmy bez przerwy spory o uniwersalia, aż w końcu przeszliśmy do dyskusji na privie.
Robo jest też autorem jednej z dziwniejszych inspiracji - kiedy miał dość mojego marudzenia o temat na piosenkę kabaretową, otworzył po prostu słownik, wybrał z niego trzy hasła i podrzucił mi mailem (jak ktoś chce zobaczyć, to też prywatnie, bo na razie nie mamy sprecyzowanych planów co do niego, więc nie ogłaszam).
I właśnie Robo przysłał mi kilka dni temu maila:
****
Nie chcę Cię Mrówa straszyć ale czytam sobie Twojego bloga.
Od początku.
Wszystkie notki.
Po kolei.
Jedną po drugiej.
Powiadom moją rodzinę...
****
Zapytałam, czy mogę wykorzystać na blogu ("tak na baaaardzo szybko: mogę tego maila wrzucić na bloga?"). Odpowiedź:
"Tak na bardzo szybko odpowiem pytaniem:
Jak myslisz, co intuicyjnie przeczuwałem wysyłając Ci go? :>>>
Wnioski zapewne wysnujesz prawidłowe :D"
Wysnułam.
Robo jest też autorem jednej z dziwniejszych inspiracji - kiedy miał dość mojego marudzenia o temat na piosenkę kabaretową, otworzył po prostu słownik, wybrał z niego trzy hasła i podrzucił mi mailem (jak ktoś chce zobaczyć, to też prywatnie, bo na razie nie mamy sprecyzowanych planów co do niego, więc nie ogłaszam).
I właśnie Robo przysłał mi kilka dni temu maila:
****
Nie chcę Cię Mrówa straszyć ale czytam sobie Twojego bloga.
Od początku.
Wszystkie notki.
Po kolei.
Jedną po drugiej.
Powiadom moją rodzinę...
****
Zapytałam, czy mogę wykorzystać na blogu ("tak na baaaardzo szybko: mogę tego maila wrzucić na bloga?"). Odpowiedź:
"Tak na bardzo szybko odpowiem pytaniem:
Jak myslisz, co intuicyjnie przeczuwałem wysyłając Ci go? :>>>
Wnioski zapewne wysnujesz prawidłowe :D"
Wysnułam.
niedziela, 6 września 2009
804. paralaksa
czyli porarelaksa.
Dzisiejszy dzień Mrówka spędziła na boiskach. Obejrzała w sumie 7 meczy (z czego 6 z dyscypliny, którą kocha, a 1 z dyscypliny, którą lubi na żywo). 6 - to oczywiście siatkówka.
A na meczach piłki nożnej czasami dużo ciekawsze niż sama gra są okrzyki motywujące z trybun.
Piłkarz z przeciwnej drużyny pozorował faul. Położył się na murawie i leżał. Sędzia nie reagował, więc piłkarz w końcu podniósł się i zrobił kilka kroków.
- Poleż se jeszcze! - rozdarł się jeden kibic, siedzący przy nas.
W drugiej połowie meczu zawodnik naszej drużyny podszedł do trenera, chwycił butelkę wody i zaczął pić.
- Nie dawaj mu wody, bo się zasapie! - zawołał ten sam kibic. Śmiałam się z tego przez pół dnia.
Inne okrzyki nie nadawały się przeważnie do powtarzania publicznie, ale i tak było zabawnie.
Dzisiejszy dzień Mrówka spędziła na boiskach. Obejrzała w sumie 7 meczy (z czego 6 z dyscypliny, którą kocha, a 1 z dyscypliny, którą lubi na żywo). 6 - to oczywiście siatkówka.
A na meczach piłki nożnej czasami dużo ciekawsze niż sama gra są okrzyki motywujące z trybun.
Piłkarz z przeciwnej drużyny pozorował faul. Położył się na murawie i leżał. Sędzia nie reagował, więc piłkarz w końcu podniósł się i zrobił kilka kroków.
- Poleż se jeszcze! - rozdarł się jeden kibic, siedzący przy nas.
W drugiej połowie meczu zawodnik naszej drużyny podszedł do trenera, chwycił butelkę wody i zaczął pić.
- Nie dawaj mu wody, bo się zasapie! - zawołał ten sam kibic. Śmiałam się z tego przez pół dnia.
Inne okrzyki nie nadawały się przeważnie do powtarzania publicznie, ale i tak było zabawnie.
niedziela, 30 sierpnia 2009
803. sprzątanie świata
Notatkę dodano:2009-08-30 21:37:26
- Chyba sobie założę osobny folder na twoje teksty - napisał dawno temu Sikor do Mrówki. Mrówka natychmiast uniosła się na 3 metry i 20 centymetrów nad podłogę i pofrunęła do brata.
- Sikor powiedział, że chyba sobie założy osobny folder na moje teksty! - zawołała.
- Tak. I nazwie go: kosz - odparł brat Mrówki.
- Chyba sobie założę osobny folder na twoje teksty - napisał dawno temu Sikor do Mrówki. Mrówka natychmiast uniosła się na 3 metry i 20 centymetrów nad podłogę i pofrunęła do brata.
- Sikor powiedział, że chyba sobie założy osobny folder na moje teksty! - zawołała.
- Tak. I nazwie go: kosz - odparł brat Mrówki.
sobota, 29 sierpnia 2009
802. cuda i dziwy
Komary nie dawały mi spać do drugiej w nocy. Fimbul przesłał mi notkę o nich, żebym zapoznała się ze zwyczajami i wiedziała, czego się spodziewać do zimy:
http://www.wroclaw.pl/m3508/p67024.aspx
Najpierw ucieszyło mnie sformułowanie "komary kłujące", chociaż te moje przede wszystkim złośliwie bzyczą. Potem zadziwił fragment: "odrętwiałe osobniki funkcjonują dzięki powolnej przemianie zapasów pokarmowych, zgromadzonych w postaci ciała tłuszczowego".
Różne rzeczy jestem sobie w stanie wyobrazić, ale ciała tłuszczowego komara to jakoś nie.
http://www.wroclaw.pl/m3508/p67024.aspx
Najpierw ucieszyło mnie sformułowanie "komary kłujące", chociaż te moje przede wszystkim złośliwie bzyczą. Potem zadziwił fragment: "odrętwiałe osobniki funkcjonują dzięki powolnej przemianie zapasów pokarmowych, zgromadzonych w postaci ciała tłuszczowego".
Różne rzeczy jestem sobie w stanie wyobrazić, ale ciała tłuszczowego komara to jakoś nie.
piątek, 28 sierpnia 2009
801. mętniak
Notatkę dodano:2009-08-28 20:02:11
Dawno, dawno temu, przy okazji jednej z wizyt u okulistki, Mrówka postanowiła sprawdzić, czy wszystko z nią w porządku.
- A to, że widzę jednym okiem małą czarną kropkę, to jest normalne? - zapytała niepewnie.
- Tak, to mętniak - wyjaśniła mętnie okulistka. - Nie da się go usunąć, trzeba się nauczyć z tym żyć. Mogę ewentualnie przepisać na niego krople.
- I on zniknie od tych kropli? - zdziwiła się Mrówka.
- Nie. Zrobi się biały.
Wobec takiego rozwiązania Mrówka stwierdziła, że wszystko jej jedno, czy widzi kropkę na czarno czy na biało i nie zdecydowała się na zabawę z kroplami.
Mętniak i tak sam zniknął.
Nawet nie pamiętam, czy nazywał się mętniak.
Dawno, dawno temu, przy okazji jednej z wizyt u okulistki, Mrówka postanowiła sprawdzić, czy wszystko z nią w porządku.
- A to, że widzę jednym okiem małą czarną kropkę, to jest normalne? - zapytała niepewnie.
- Tak, to mętniak - wyjaśniła mętnie okulistka. - Nie da się go usunąć, trzeba się nauczyć z tym żyć. Mogę ewentualnie przepisać na niego krople.
- I on zniknie od tych kropli? - zdziwiła się Mrówka.
- Nie. Zrobi się biały.
Wobec takiego rozwiązania Mrówka stwierdziła, że wszystko jej jedno, czy widzi kropkę na czarno czy na biało i nie zdecydowała się na zabawę z kroplami.
Mętniak i tak sam zniknął.
Nawet nie pamiętam, czy nazywał się mętniak.
niedziela, 23 sierpnia 2009
800. komary znowu
Naprawdę nie wiem, dlaczego ML ma w info na gg "czat z Mrówką (się dzieje!)". To pomówienia są.
- Gryzą mnie po nocach - wyznałam ML niedawno. Chodziło, oczywiście, o komary.
- Mnie po nogach - odpisał ML. - No ale jesteś dziewczynką, więc...
- Tja, mam inne części ciała - potwierdziłam nieco zgryźliwie. - Mogę cię dać na bloga?
- Dawaj, cytuj - ucieszył się ML. - Swojego też muszę rozkręcić, tylko z ciebie trudno jakiś fajny cytat wykroić.
- Wszystko mam fajne - nie zgodziłam się.
- A może napiszę coś od siebie i podpiszę, że to ty - wymyślił ML. - Masz fajne komary - dodał. - BO CIĘ ŻRĄ!
- Ta, szczególnie fajne, że budzą, bzyczą do ucha i odfruwają.
- "E, mrowa, wstawaj, chcemy krwi"?
- "Zdzichu, śpi teraz, dawaj!".
- I dałaś? - zainteresował się gwałtownie ML.
- Nie ja! Zdzichu! Przewrócił mnie na drugi bok.
- A to świnia. A ty na drugim boku co?
- Nic, próbowałam zasnąć.
- Ale Zdzichu ci przecież dawał?
Podesłałam ten dialog Piotrkowi, żeby miał trochę uciechy.
- Zdzichu ci dawał? Cała przyjemność zapewne po jego stronie - ucieszył się Piotrek.
- NIE DAWAŁ MI!!! - odparłam spokojnie. Po czym sprecyzowałam: - nie dawał mi spać!
- A to świnia - stwierdził Piotrek. - Mógł ci dać.
Z facetami to tak zawsze.
- Gryzą mnie po nocach - wyznałam ML niedawno. Chodziło, oczywiście, o komary.
- Mnie po nogach - odpisał ML. - No ale jesteś dziewczynką, więc...
- Tja, mam inne części ciała - potwierdziłam nieco zgryźliwie. - Mogę cię dać na bloga?
- Dawaj, cytuj - ucieszył się ML. - Swojego też muszę rozkręcić, tylko z ciebie trudno jakiś fajny cytat wykroić.
- Wszystko mam fajne - nie zgodziłam się.
- A może napiszę coś od siebie i podpiszę, że to ty - wymyślił ML. - Masz fajne komary - dodał. - BO CIĘ ŻRĄ!
- Ta, szczególnie fajne, że budzą, bzyczą do ucha i odfruwają.
- "E, mrowa, wstawaj, chcemy krwi"?
- "Zdzichu, śpi teraz, dawaj!".
- I dałaś? - zainteresował się gwałtownie ML.
- Nie ja! Zdzichu! Przewrócił mnie na drugi bok.
- A to świnia. A ty na drugim boku co?
- Nic, próbowałam zasnąć.
- Ale Zdzichu ci przecież dawał?
Podesłałam ten dialog Piotrkowi, żeby miał trochę uciechy.
- Zdzichu ci dawał? Cała przyjemność zapewne po jego stronie - ucieszył się Piotrek.
- NIE DAWAŁ MI!!! - odparłam spokojnie. Po czym sprecyzowałam: - nie dawał mi spać!
- A to świnia - stwierdził Piotrek. - Mógł ci dać.
Z facetami to tak zawsze.
piątek, 21 sierpnia 2009
799. fimbulki - reaktywacja
- Wzięłam sobie krówkę po kolacji, żeby zjeść coś małego i słodkiego - wyznałam Fimbulowi. - Rozwinęłam papierek, a tam było napisane "to twój szczęśliwy dzień". Nie mogłam tego rano zjeść? Teraz to ile mi tego szczęścia zostało?
- 3 godziny, 57 minut - obliczył Fimbul.
Dzisiaj napisałam Fimbulowi wierszyk z przesłaniem:
od doli do małej niedólki,
od szczęścia w życiu do burzy -
każdy ma takie fimbulki,
na jakie sobie zasłużył.
- 3 godziny, 57 minut - obliczył Fimbul.
Dzisiaj napisałam Fimbulowi wierszyk z przesłaniem:
od doli do małej niedólki,
od szczęścia w życiu do burzy -
każdy ma takie fimbulki,
na jakie sobie zasłużył.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


