Robo jest kabareciarzem. Spotkaliśmy się w przestrzeni internetowej, na stronie Władka Sikory toczyliśmy bez przerwy spory o uniwersalia, aż w końcu przeszliśmy do dyskusji na privie.
Robo jest też autorem jednej z dziwniejszych inspiracji - kiedy miał dość mojego marudzenia o temat na piosenkę kabaretową, otworzył po prostu słownik, wybrał z niego trzy hasła i podrzucił mi mailem (jak ktoś chce zobaczyć, to też prywatnie, bo na razie nie mamy sprecyzowanych planów co do niego, więc nie ogłaszam).
I właśnie Robo przysłał mi kilka dni temu maila:
****
Nie chcę Cię Mrówa straszyć ale czytam sobie Twojego bloga.
Od początku.
Wszystkie notki.
Po kolei.
Jedną po drugiej.
Powiadom moją rodzinę...
****
Zapytałam, czy mogę wykorzystać na blogu ("tak na baaaardzo szybko: mogę tego maila wrzucić na bloga?"). Odpowiedź:
"Tak na bardzo szybko odpowiem pytaniem:
Jak myslisz, co intuicyjnie przeczuwałem wysyłając Ci go? :>>>
Wnioski zapewne wysnujesz prawidłowe :D"
Wysnułam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz