Przeprowadzam wywiad środowiskowy. To znaczy pytam przedstawicieli rozmaitych środowisk, czego oczekiwaliby po zajęciach, które będę mieć przyjemność prowadzić. Uzbierało się w ten sposób już kilka niezłych pomysłów, ale wywiad przeprowadzam dalej i konsekwentnie.
Rano pomyślałam sobie, że warto byłoby zapytać moją dawną klasę matematyczno-informatyczną ukochaną i niezastąpioną. W końcu wypracowania z polskiego im pisałam ;).
I akurat kiedy wracałam z Bytomia, spotkałam w autobusie Rafała.
Rafał teraz buduje autostradę A1 (wszyscy solidarnie oznajmili, że nie będą się po niej poruszać, nie wiem, czy wynika to z niewiary w Rafała, czy z niewiary w autostrady jako takie. Nie wiem też, czy autostrady jeszcze nie ma dlatego, że Rafał ją buduje, czy z jakiegoś innego powodu). Żal mi go trochę, bo na swoje miejsce pracy, żeby nadzorować budowę, musi czymś dojechać. A dróg nie ma. A jak już zbuduje drogi, to nie będzie musiał tam jeździć. Ot, i sytuacja nierozwiązywalna.
W każdym razie zapytałam go, co by wybrał na moim miejscu.
- Wracam do was - oznajmiłam. - Najpierw, przez całą podstawówkę byłam humanistką. W LO robiłam za umysł ścisły. Na studiach z tego zrezygnowałam, a teraz znowu będę jedną z was...
Rafał stłumił parsknięcie i zaproponował:
- Napisz o tym do K.
Niezły pomysł. K. wyrasta nam na informatycznego geniusza i eksperta od spraw komputerowych, może jakiś ciekawy pomysł mi podrzuci. Na wszelki wypadek jednak upewniłam się:
- A nie myślisz, że K. padnie ze śmiechu?
- Na pewno padnie! - brzmiała odpowiedź Rafała. - Przecież ja mało nie padłem, tylko się powstrzymywałem z grzeczności! Ale jak już się wyśmieje, to może coś sensownego ci podpowie.
- Dobra, to dostarczę mu odrobiny rozrywki, niech ma coś z życia - obiecałam, a zaraz potem rozmowa zeszła nam na pracę Rafała.
- Muszę się nauczyć cwaniactwa - westchnął Rafał z rozżaleniem. - I opieprzania ludzi. I przeklinania.
Wytrzeszczałam na niego oczy coraz bardziej. Rafał należał do najspokojniejszych i najcichszych ludzi w klasie. Mimo starań nie udało mi się wyobrazić go w takiej roli...
Kiedy wysiadałam, Rafał zawołał jeszcze:
- Powodzenia na informatyce!
- Powodzenia w opieprzaniu ludzi - odgryzłam mu się, a jakaś pani popatrzyła na niego ze zgorszeniem.
Ha ;).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz