Zadzwonił telefon.
- Mróweczko, tu Ania - powiedział głosem Ani B. - Idziesz na kocyk? Dzwoniłam już do Fimbula i umówiliśmy się na czternastą, Mariusz też ma wolne...
I spędziliśmy całe poniedziałkowe popołudnie na kocyku.
Poważnie.
czwartek, 30 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz